Bananówa

Bananówa jest moim wykrojowym wykopaliskiem, którego trzymam się najbardziej kurczowo. Miałam taką w dzieciństwie, na gumce kremowo-czerwoną bo mojej mamie i wszystkich ciotkach. Uważam, że ten krój jest piękny i daje niekończące się możliwości łączenia różnych kolorów i tkanin tworząc spódnice w różnych stylach. Ja swoich bananówek mam 4 i nie zamierzam się w tej kwestii zatrzymać.  Ta jest uszyta z trzech kolorów włoskiej wełny  z paskiem z czarnej sztucznej skóry i metalowym zamkiem.  W tym zestawie eksploruje ją właśnie pod kontem nawiązań do PRLU, ale nie są to jej wszystkie możliwości. Świetnie zachowuje się też w zestawieniach orientalnych lub ludowych.

Sweter z motywem robotniczym jest zdobyczą ciuchlandową, koszulka pochodzi ze wspaniałego Pan Tu nie Stał jest moim pierwszym ubraniem z tego sklepu, ale już wiem, że na pewno wrócę. Nosi się świetnie i wspaniale pasuje do moich PRLowych wykopalisk unowocześniając je nieco, ale nie wyłamując się z klimatu. Brązowe buty też pochodzą z ciuchlandu, ale po kilku dniach trafiły jednak do kategorii „zbyt za duże” i zmieniły właściciela- mam stopę 35 nie jest łatwo moje buty dzielą się na „za duże” i „zbyt za duże”.

Drugie buty są moimi niezniszczalnymi pantoflami z Ecco. Sznurowane, męskie pantofle są jednym z wyjątków w mojej szafie, bo posiadam ich aż TRZY pary. Czarne, czerwone i białe. Załączone golfowe frędzelki pochodzą z czarnych, ale można je swobodnie przemieszczać.  Marze żeby dokupić takie w kilku innych kolorach.

Torba pochodzi z jakiegoś internetowego sklepu z lekarskimi torbami. Zawsze kiedy muszę porzucić swoją poprzednią torbę bardzo ciężko jest mi znaleźć taką, która byłaby na tyle neutralna, że pasowałaby do wszystkiego, jednocześnie na tyle oryginalna, że nie można byłoby jej ani trochę posądzić o zwykłość, a z trzeciej absolutnie nie była modna- czyli wychodząca z mody nim jej termin przydatności się skończy, no i ładnie się starzała. Ta jest ideałem, jednocześnie zainstalowany na niej bigiel to chyba najbezpieczniejsze możliwe zapięcie poza szyfrem, naprawdę ciężko go otworzyć.

Naszyjnik- żaróweczka pochodzi z ciuchlandu i bardzo długo był moim ulubionym oryginalno-neutralnym naszyjnikiem, z którym się nie rozstawałam. Chwilowo zaginął. Mam nadzieje, że odnajdzie się po powrocie do ojczyzny.

Pierścionek dostałam od mojej siostry, która go dostała od mojej drugiej siostry i jest szalenie gustowną uszczelką wybitnie pasującą do traktorów i robotniczego swetra.

Zdjęcia robiła moja siostra, poza tym słabym ostatnim, które robił mi samowyzwalacz. Niestety większość moich zdjęć na razie będzie tak wyglądała, bo tu gdzie jestem nie ma mi kto robić zdjęć, ale może opanuje samowyzwalacz do perfekcji.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>